Heh, @ 2009-07-05 21:59
Heh, czytam sobie te moje notatki i nadziwić się nie mogę - jak ja się potwornie zmieniłem! No, może bez przesady. W sumie jestem tym samym człowiekiem, ale jest coś innego miedzy mną ze starych notatek a człowiekiem, który pisze tę notkę. Co to? nie wiem. Może nieco wiecej doświadczenia? Może więcej przemyśleń? Io olqussé at tequ verituodo, certett arttô io en vellé mer...
ComentĂŠtis [0]
Nué? @ 2008-01-23 13:50
Wczoraj miałem w głowie ułozona treść całej notki, która mógłbym tu zamieścić. Jako że jednak wczorajsze myśli uciekły, dziś jestem sam; bez ułożonego planu co do pisania. W sumie dawno nie pisałem nic ot tak, dla przyjemności. Kiedy szedłem do liceum, moja nauczycielka od dodatkowego anglika powiedziała, że liceum to trzy (o ile nie więcej xD) lata wyjęte z życiorysu. Gówno prawda, pomyślałem sobie, przecież wszyscy opowiadają jak to cudnie było w liceum, jakich to znajomych sie miało etc. etc. Zapomniałem jednak, że tamci ludzie wspominają liceum po jakimś czasie od jego skończenia. A czas jest przecież jednym z najlepszych kłamców! Zafałszowuje przeszłe zdarzenia na ich korzyść (przeważnie). Teraz, w drugim roku nauki, czuję jakby uciekły ze mnie wszystkie dobre chęci, plany i postanowienia. Zdeklarowałem sie juz co do wiary a raczej jej braku i przynajmniej w tej dziedzinie odczuwam już spokój. Jednak ciągle coś jest nie tak. Wprawdzie znajomi, a może nawet i przyjaciele, są rzeczywiście ok, ale to ciagle nie jest to! Wracam do domu po tej cholernej szkole i kładę się spać. Wiecie, czemu? Bo licze na to, że przyśni mi sie coś fajnego; że podróżuję, robię interesujące rzeczy (bez skojarzeń proszszsz), że jestem szcześliwy. Często jestem usatysfakcjonowany, często tez snią mi się jakieś problemy - cóż, nawet kładąc się spać, podejmujemy ryzyko. Pomyślałem sobie, że największym marzeniem moim, w tym momencie, w tej chwili, jest wyjazd z tego kraju. Na trzy miesiące - wystarczyłoby. Nie wiem. Do Francji, Hiszpanii, Chorwacji, Portugalii, ewentualnie Wlk. Brytanii. Poznałbym tam ludzi, dowiedział się czy zasada, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma, sprawdza się. Bo spójrzcie. Kojarzycie Tibię? Najwyższy level ma Polak. Counter Strike'a? Najlepsi są Polacy. W ogóle mamy w Polsce wielu uzdolnionych informatyków. Dlaczego? Bo jesteśmy za biedni, aby młodzi ludzie mogli gdzies wychodzić! Siedzą w tych jebanych domach i pykają w klawiaturki. Czy do pomyślenia jest by za zwykła, cholerną kawę płacić 10zł? Za kino 15, za teatr 50, za fajną bluzę 100, mimo że tak naprawdę jest warta 20? Wiem, każdy chce zarobić, ale bez przesady! Niedługo wszyscy będziemy w depresji, a na ludziach w depresji się nie zarabia, bo oni kładą sie spać, w nadziei na ładny sen, a nie wychodza z domów! Spotkałem wczoraj Brazylijczyka, który stwierdził, ze wyjscia są u nas porażająco drogie. I życzmy sobie, aby wreszcie ceny stały się przystępne, albo wszyscy niedługo popełnimy optymistyczne, zbiorowe seppuku.
ComentĂŠtis [2]
Sailus Otw @ 2008-01-01 18:47
Genialny sylwester;)
ComentĂŠtis [0]
Lastwod innacrus @ 2007-12-31 15:39
Ett is lastwod innacrus im 2007 e'rôak kniw; bec Napwod Nowwod Rôak'sis 2008! *** To już ostatnia notka w 2007 roku; tak więc Szczęśliwego Nowego Roku 2008!
ComentĂŠtis [0]
Dechċembre! @ 2007-12-03 21:17
Ett is d'fe roak'sis 2007. Yam olnaciu at havariu tre ett isp kulwod tre hertkulwod roak. Natralwod chcrachc is, de hertatolrusthinho ist chrachswod, bit priawodo is, venn loik stap mio placce. Olto dillvixefrianys olwatkiu at oem hertchri a chsypatiaawod. Ortar ilio sopsee at oem ferhertchri orr mys. Yam olwatkiu at nachavariu obot moi e'livin, yam oloem trato tra moi prefrondeyswod. Bit tre ortar oemst? (urbehaiu Arbastian diakritiqkwod chrachys'sis)
ComentĂŠtis [3]
l'Sekret @ 2007-11-03 22:57
Wiecie, jaki jest skret tej notki? Jest pisana wyłącznie po to, by po lewej stronie głównej strony mojego bloga pojawił się napis "Listopad". Pomarańczowawy swoja drogą.
ComentĂŠtis [1]
Horstlô ol... @ 2007-10-21 18:39
Ten weekend zdecydowanie do najlepszych nie należy. Nie czuję się najlepiej, a malowany przeze mnie obrazek nie wychodzi mi zbyt dobrze. Problem w tym, że nie mogę przerwać malowania; gonią mnie terminy; jak nie jakiś popierdolony sprawdzian z chemii to wypracowanie. Jak nie kartkówka z matmy to prezentacja na polski. I tak można mnożyc. Poza tym ostatnio dosyć ciężki okres - nauczyciele się na nas jako klasę uwzięli. Zgłosiliśmy ów fakt wychowawczyni, ale ona powiedziała, że zdaje sobie wprawdzie z tego sprawę, ale boi się kogoś urazic i trzeba po prostu ten gorszy okres przeczekać. Cóż, przynajmniej jest szczera, Wiadomo, każdy boi się o swoją posadkę. Wygodnie jest nic nie robić a obowiązki zwalać na innych. Gorsze jednak od wszystkiego jest to, że od jakiegoś czasu jestem zupełnie spłukany a perspektyw na jakikolwiek przypływ gotówki brak. Załamuje mnie też to, że moi strasi o rok znajomi dostają już wezwania do wojska, czego ja boję się piekielnie, a niestety nie mam znajomości. Cóż, życie jest zyciem; umiesz liczyć, licz na siebie. Pozdrawiam!
ComentĂŠtis [1]
Hertŏltŏ @ 2007-10-03 11:58
Wyrok zapadł: Pan Piotr Fieczersty ma ostre wirusowe zapalenie gardła. Zwolnienie do końca tygodnia. Nie, no cieszę się;) Specjalnym fanem szkoły nie jestem, ale dużo już opuściłem przez te wszystkie choróbska i muszę pójść w piątek, gdyż mamy jakąs klasówkę. Miałem pojść po leki, ale moja rodzicielka zaoferowała pomoc i powiedziała, żebym siedział w domu, a ona medykamenty zakupi ;) Wielki, przeogromne przeprosiny kieruje do Eremity. Jestem niebotycznych rozmiarów chamem - nie piszę, ale tylko połowicznie z mojej winy. Dziś niestety nie mogę, zaraz wylączam komputer i biorę sie za obowiązki, ale jutro też jeszcze dzień wolności i postaram sie napisać mail:) Serdecznie wszystkich pozdrawiam*
ComentĂŠtis [2]
Oh, moi leb.... @ 2007-09-25 10:42
Mam grypę, a czuję sie jakbym umierał. Nie piszę wiecej, bo nie warto...
ComentĂŠtis [1]
Hertasosat @ 2007-09-18 18:24
Przedstawienie. Tak dawno temu... Bo zeszły czwartek to dawno, prawda? Wszystkim się bardzo podobało, pierwszaki nawet oglądały, co jest bardzo nietypowe, bo na szkolnych przedstawieniach czeka się po prostu aż się skończą. A tu niespodzianka. Oklaski. Bardzo miły moment, spektakl przerywany śmiechem i to w spodziewanych przez nas momentach. Sęk w tym, że przedstawienie było zupełną improwizacją, wszystko wyglądało inaczej niż na próbach. Czuję się jak kamień ciągnący wszystko na dno. Moja gra była beznadziejna. Ale cóż, tego chciał reżyser. Miałem być dostojny i wyniosły a przy tym bez życia. Nazajutrz okazało się, że nikt nie ma mnie jednak zamiaru zlinczować, bo nie byłem taki zły, jak mi się uroiło. Cała naprzód! Bardzo rozgoraczkowany poszedłem wiec na imprezę. Odpicowałem się jak stróż w Boże Ciało. Chciałem osiągnąć wrażenie, iż jestem zamożnym synem zamożnego przedsiębiorcy i udało się. Nikt nawet nie podejrzewał, że marynarka była z bazaru. Impreza była udana. Organizowali ją naprawdę zamożni ludzie, nie zaś tacy, którzy chcą za takich uchodzić, chociaż z drugiej strony może też. Tańczyłem, mimo że strasznie tego nienawidzę. Gdyby nie rozbita szybka, miałbym pewnosć, że zostanę zaproszony znowu, a tak, kto wie, co będzie? Wiecie jednak, co mnie przeraża? Mimo że mam znajomych, którzy zabiegają o to, bym był w ich gronie (co z tego, skoro przeziębienie wzięło górę i od dwóch dni nie wychodzę z domu), jestem zawsze przeraźliwie samotny. Robię wiele rzeczy w grupie, ale i tak jestem sam. Chyba nie tylko ja mam takie wrażenie. W nastepnej notce napiszę coś ciekawego ;)
ComentĂŠtis [2]
|